Strona główna

Wakacje...


Tak, przyszedł czas na wakacje. Tylko, że ja się nie cieszę... z prostego powodu... "NASZE" (że tak napisze) drogi rozejdą się już zupełnie. On idzie do innej szkoły, ja do innej.
Na zakończeniu płakałam jak głupia, w końcu w tej szkole poznałam Jego (nie wiem czy to dobrze, ale jak to pewna osoba napisała "mam już doświadczenie"). Pewien etap mojego życia dobiegł końca. Teraz już nie będę miała okazji patrzeć na Niego, chyba, że Bóg zlituje się nade mną. Być może to co napisałam nie ma najmniejszego sensu, być może strasznie zanudzałam, ale powoli zaczyna dochodzić do mnie, że to KONIEC. Koniec końca.
Wolałabym patrzeć na to jak jest z inna, byle tylko Go widzieć, ale nie da rady. Wszystko kiedyś się kończy...
Dziwnie się czuję, źle... a nawet bardzo źle...

pozostal-jedynie-kurz 2004-06-25 18:47:00
skomentuj (29)